23.05.2010
Nationales Capri Treffen - Laeufelfingen
Kupując od czasu do czasu na szwajcarskim odpowiedniku Allegro graty do klasycznych Fordów udało mi się poznać ludzi związanych z tutejszym klubem Capri. Klub nazywa się Capri Club Free Drivers i działa dosyć prężnie, motywując swoich członków do uczewstnictwa w spotkaniach nagrodami za frekwencję.
Dostałem zatem od Yves'a, posiadacza Capri Turbo May i RS'a 2600, zaproszenie na niedzielny piknik zorganizowany przez wyżej wymieniony klub, którego Ives jest zaangażowanym działaczem.
Dwa razy mi nie trzeba było powtarzać, tym bardziej, że po miesiącu opadów zapowiadał się pierwszy słoneczny weekend tegorocznego maja.
Po godzinnej podróży dotarliśmy do małej mieściny w okolicach Bazylei o nazwie Laufelfingen. To co zaobaczyliśmy można podsumować zdaniem zaczerpniętym z Ulicy Sezamkowej: dzisiejszą imprezę sponsorowały literki R, S oraz cyferki 2, 6 oraz 0.
Na placu koło dworca kolejowego stało zaparkowanych około pięćdziesiąt Fordów Capri. Przeważały rejestracje szwajcarskie, jednak dużo było również gości z Niemiec. Jeden samochód przyjechał z Lichtensteinu.
Już na pierwszy rzut oka dało się zauważyć, że najpopularniejszym modelem jest Capri MkIII. Niewiele mniej przyjechało "jedynek", natomiast "dwójki" były prawdziwym rarytasem.
Ale zacznijmy zgodnie z porządkiem chronologicznym. Okazuje się, że najpopularniejszą wersją Capri MkI w Szwajcarii jest wersja RS. Naliczyłem 11 (z ogólnej liczby 17!) egzemplarzy będących, lub chcących być RS'ami.
Jeśli przyjmiemy, że wygląd samochodu może być poszlaką w określeniu jego wieku, to najstarszym RS'em byłby model MkIa, o klasycznych kształtach, bez poszerzeń i z ćwiatkami zderzaków.
Podczas oglądania kolejnych samochodów spotkaliśmy rodaczkę o imieniu Iza poślubioną właścicielowi tego oto Capri poniżej. Wpisuje się ono doskonale w ogólny trend i całkiem dobrze udaje wersję RS. Również wyposażone jest w ćwiartki zderzaków co wskazuje na rok produkcji 1970 lub 1971.
Następnie wypadało by wymienić zieloną replikę bez zderzaków, czyli auto udające RS'a z lat 1971-1972.
Nieopodal stał bliźniaczo pomalowany egzemplarz z poszerzanym nadwoziem sugerującym te same lata powstania.
Ostatnim RS na bazie MkIa był również poszerzany ale pomalowany w niebiesko-białe barwy, najbardziej kojarzące się z tą wersją.
A oto wariacje na temat modelu Mk1b RS:
Niebiesko-białych Capri było tak dużo, że jednego RS'a po prostu przeoczyłem i dopiero na zdjęciach grupowych wyłapałem go na podstawie rejestracji.
Jak mówi stare przysłowie: gdzie kucharek sześć, tam dwanaście cyców, co w naszym przypadku można by sparafrazować jako: gdzie jedenaście Rs'ów, tam od groma BBS'ów.
Skoro uporaliśmy się z tymi najpospolitszymi czas na bardziej nietypowe egzemplarze. W tym wypadku oznacza to seryjne MkI. Tu do wyboru były trzy przedliftingowe sztuki w bardzo ładnym stanie: 3000 E, 1500 XLR i jeden obiekt niezidentyfikowany.
Oraz jedna sztuka w stanie odrobinę gorszym, prezentująca francuskie podejście do tematu "remont". Warto nadmienić, że pomimo użycia taśmy klejącej do napraw blacharskich, do spraw bezpieczeństwa przyłożono specjalną wagę, o czym informowała odpowiednia naklejka.
Jednak naprawdę unikatowe były: oryginalna Perana i Convertible Drophead Coupe, czyli po naszemu kabriolet.
Kolejne wcielenie Capri: MkII, reprezentowały dwa egzemplarze. Jeden wychuchany i błyszczący, drugi mniej wychuchany ale również urokliwy.
Czas na Capri MkIII. Zwraca uwagę tęsknota posiadaczy tego modelu za dziką prerią.
oraz zamiłowanie do tuningu. Od delikatnego ospojlerowania aż do ekstremalnych przeróbek.
Oczywiście znalazło się też wiele "trójek" w oryginalnym stanie, przeważał model 2.8 injection.
Zlot miał formę niedzielnego pikniku, nie było prób sportowych, jedynie konkurs elegancji. Zauważyłem też pewną znaczącą różnicę w porównaniu z naszym polskim podwórkiem, otóż większość właścicieli Capri była raczej drugiej (o ile nie trzeciej) młodości a większość aut była w stanie technicznym więcej niż zadowalającym. Kolejne co mnie uderzyło to brak innych modeli Forda. Jedynymi nie-Capri na zlocie były dwa Escorty MkI. Oczywiście nie jakieś tam zwykłe Escorty a RS 2000 i Mexico.
Odjeżdżaliśmy z uśmiechniętymi minami ale również z tęsknotą za PC, SO czy innymi Gryźlinami. Bo jednak bariera językowo/kulturowo/wiekowa sprawiła, że czuliśmy się widzami, nie uczestnikami tego wydarzenia.
autor: młody_wFe