Spring Open w Konarzynach - oczami Milo'a

DZIEŃ PIERWSZY

Pobudkę zorganizowano na 9 rano. Dzień zapowiadał się bardzo ciepły pomimo, iż od tygodnia zapowiadano burze i nawet deszcz ze śniegiem! Ale jako, że pogodę mieliśmy przywiezioną z Wrocka, mieliśmy przez cały dzień istną saunę.

Spring Open Spring Open Spring Open
Spring Open Spring Open Spring Open

Od rana zastanawiałem się co takiego zbroję dzisiejszego dnia i żeby nic nie przeoczyć postanowiłem udać się jak najprędzej na pas startowy. I to był, jak się później okazało, błąd. Ekipa z 3M chciała zrobić przejazd całą kawalkadą z ośrodka na pas, ale niechcący pomieszałem im plany, bo wraz ze mną pojechało… kilka autek. Wrobiono mnie poniekąd, bo powiedziano mi, że większość aut jest już na pasie a nikt z obecnych nie pamięta drogi.. Więc podjąłem się poprowadzenia zagubionych. W Konarzynach dostałem za to ochrzan od prezesa. Przyjąłem ochrzan z pokorą a Hoover oficjalnie rozpoczął zlot. Wrocławiacy od razu przystąpili do rozstawiania.. ale grilli. Niestety nie udało mi się nikogo namówić do pomocy przy ustawianiu trybun i opon (chciałem nie tyle zadośćuczynić zamieszaniu jakie narobiłem ale pomóc po prostu w organizacji).

Spring Open Spring Open Spring Open
Spring Open Spring Open Spring Open

Mam nadzieję, że nadrobimy to następnym razem. W końcu jeszcze się docieramy. W każdym razie nie zostało to niezauważone, że na tym polu nie potrafimy zjednoczyć sił i trochę było wstydu. Jak się później okazało – wcześniejszy grill był bardzo potrzebny w ekipie z wFe. Nie było mi dane tego widzieć, ale wiem od innych, że gdy ja biegałem z paletami i oponami.. reszta dokarmiała Młodego! Sam się zdziwiłem dlaczego, ale niedługo później zdziwili się i inni.. Rozpoczęły się bowiem konkurencje sportowe.. Jako reprezentanci wFe startowaliśmy ja z Młodym (dop.red.: w konkurencjach sportowych w piątek startowali także: Vaax, Zombifordz i Tazzman o których autor niestety zapomniał). A raczej z Młodymi, bo Basiek robiła za pilota. Pilotkę. Pierwsze odbyły się wyścigi równoległe na 200m. Ja zostałem odstrzelony w pierwszej turze, Młody poległ dopiero w drugiej. Zdziwiło mnie dlaczego w ogóle się tym nie przejął. On? Zapalczywie trenujący na gokartach i w Skarbimierzu? Machnął tylko ręką i wrócił pałaszować następne kiełbachy z grilla, który pilnowały Bogdany. Byłem niepocieszony, że nie mogłem za bardzo się ścigać bo silnik w Carli miał mi wystarczyć jeszcze na powrót, więc cała nadzieja w ratowaniu honoru spoczęła właśnie na Młodym. A ten spokojnie się byczył! No kurcze! O co chodzi?

Spring Open Spring Open Spring Open Spring Open Spring Open

No i okazało się na co zbierał siły Młody.. Slalom. Te słowa sprawiały, że pojawiała mu się gęsia skórka na plecach (choć wiem to z opowieści, nie z obserwacji). Zabrał się do rzeczy profesjonalnie i dał z siebie wszystko! Rezultat przerósł nasze oraz wielu innych oczekiwania – Młody wykręcił dziewiąty czas! A ponieważ Sierki nie liczyły się w klasyfikacji końcowej (bo jechały „just 4 fun”) z dziewiątego miejsca zrobiło się siódme! Byli złośliwcy, którzy tuż przed startem nie wróżyli Młodemu wielkiego sukcesu i próbowali mu nawet pomóc dotrzeć na start. Byli też tacy, którzy jego sukces uzależniali od tajemnego patentu Zoggona przy zderzaku jego Caprika.. Jednak fakt był faktem: Młody dał czadu.

Spring Open Spring Open Spring Open Spring Open
Spring Open Spring Open Spring Open

Nie miał szans nawiązać walki z 2.6, 2.8 czy 2.9 ale za to był jednym z dwóch Capri z dwulitrówką pod maską, który nawiązał z nimi bezpośrednią rywalizację. Trzeba przyznać, że się chłopak nieźle namęczył z kierownicą jak i z całą resztą, bo np. skrzynia biegów w jego Capri nie należy do najlepszych i całkiem możliwe, że gdyby nie zgubienie jednego z biegów, zająłby wyższe miejsce.. Wszyscy obecni z wFe w obu przejazdach darli się wniebogłosy kibicując. No.. prawie wszyscy. Nie było Zombi’ego, bo skoczył sobie na jeden dzień nad morze i wrócił dopiero pod wieczór. Wrocławiacy podzielili się generalnie na dwie grupy: jedna delektowała się chillout’ową atmosferą i zbytnio się nie udzielała: Bogdan, Monika, Neon, Patrycja, Basiek, Zoggon.. Natomiast reszty było pełno wszędzie. Swoje pięć minut miał też Tazzman. Chłopak siedział cicho do momentu, gdy Wojdat nie poprosił go o podwózkę. Każdy każdego setki razy podwoził po parkingu i nikt na to nawet nie zwracał uwagi.. Ale TO zauważyli wszyscy.

Spring Open Spring Open Spring Open Spring Open Spring Open

Wojdat bawił się nie gorzej od nas a my bawiliśmy się przednie widząc to zjawisko.. Ale.. bawił się do momentu, gdy Tazzman postanowił pokazać, że El Grande oprócz ostrego wykopu ma też dobre hamulce.. I mało brakowało a ktoś zrobiłby sobie bubu. Wojdat o mały włos a wybiłby dynią szybę przednią. Jedno jest pewne – tej przejażdżki nie zapomni. Tak się domyślam co, spokojnego na co dzień, Tazzmana pchnęło do takich szaleństw. Otóż jest taka hipoteza, że poprzestawiało mu się w głowie po przejażdżce Grosvenorem. Mało kto wie, że kiedy ETC pokonywał próbę zręcznościową w slalomie, my z Tazzman’em i Młodym robiliśmy za balast na tylnych siedzeniach Grosvenora. ETC uprzedzał nas, że będziemy się tam w środku obijać ale nikt nie przypuszczał, że aż tak!

Spring Open Spring Open Spring Open Spring Open

Swoją drogą mi też się to musiało udzielić.. Po skończonych konkurencjach i wręczeniu pucharów, w tym pucharu dla parcha zlotu, zaczęliśmy się zbierać w drogę powrotną do Lipczynka, w celu posilenia się i rzecz jasna dalszego integrowania. Oczywiście jak to ze mną bywa – nawet powrót nie mógłby być normalny.. Zostałem zgubiony po drodze (a raczej jeszcze na torze). Mieliśmy tym razem jechać drogami asfaltowymi żeby już nie jechać po tym piachu, ale ja przed ruszeniem musiałem niestety zapalić światła specjalną procedurą (odpalić auto, wysiąść, otworzyć maskę, popukać w przekaźnik, zamknąć maskę). I gdy już zamknąłem maskę – nikogo z wFe już nie było na torze. Pojechali dziady jedne. Nawoływaliśmy się później przez komórki ale orientacja w terenie była zerowa, więc daliśmy spokój. Jakoś tam wróciłem (niestety przez piaski) ale nie ma tego złego, bo w ten sposób podholowałem Piem’a i jego brata do ośrodka, bo chłopaki dopiero pod wieczór dojechali do Konarzyn i nie wiedzieli co gdzie jest. W ramach odwdzięczenia się – odstąpili mi miejsce noclegowe w ośrodku. No i tu słowo wyjaśnienia: nie wszyscy mieli wynajęte pokoje. Niektórzy mieli miejscówki w autach i z tego powodu podupadli trochę na zdrowiu (na przykład Vaax i Jessica) bo o ile w dzień była istna lampa, o tyle w nocy były nawet przymrozki! Jak sobie poradziły Bogdany – nie wiem, ale Monika musi być nieźle zahartowana.. Vaax’y pomimo wyziębienia nie wymiękli i siedzieli na ognisku do późna w nocy. Pod wieczór zjawili się również Neon z Patrycją i wFe był już w komplecie. Nocne zapoznawanie się trwało do późna w nocy. I trzeba przyznać, że kiedy konwencjonalne metody się wyczerpały (grill) to co bardziej ambitni wymyślali nawet fajne rzeczy aby zintegrować jak najwięcej osób. Na ciekawy pomysł wpadł Zakrzak z Tazzmanem i Classmobilem, którzy wpadli do nas około północy z pięciolitrową beczułką piwa i przy dźwiękach „Teaddybears” uraczyli nas porcją złotego płynu marki „dDom digi dom digi digi d”.

Spring Open

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie pozycja przy której degustowaliśmy ów browar – na klęczkach. Dla dopełnienia formalności – zrobiono nam kompromitujące zdjęcia, które miały jak się później okazało, posłużyć do rozstrzygnięcia konkursu. O co chodziło w tzw. konkursie Zakrzaka wie sam zainteresowany. Konkurs w każdym razie został nierozstrzygnięty pomimo odwiedzenia większości pokoi w ośrodku i opróżnieniu beczułki do dna.

<< Wyjazd Powrót Dzień drugi >>


Copyright by Vaax All rights reserved ®